Weekend w Nowym Jorku

Chyba mam wyrzuty sumienia. Mieszkam tak blisko Nowego Jorku, a tak mało ci o nim piszę. A przecież wielu myśląc USA, ma właśnie przed oczami żółte taksówki i drapacze chmur na Manhattanie. Zastanawiałam się więc jak pokazać ci miasto, od czego w ogóle zacząć. Wtedy przyszła mi na pomoc Kamila, która niedawno przyleciała do mnie w odwiedziny. Na największą metropolię Stanów miałyśmy tylko dwa dni, a ja chciałam, żeby była zadowolona i jak najlepiej poczuła klimat miasta. Opowiem ci zatem, jak wyglądał nasz weekend. Będzie więc krótki przewodnik, jak zmieścić Nowy Jork w 48h. Być może kiedyś znajdziesz się w takiej sytuacji i wtedy mój wpis okaże się przydatny.

Do Grand Central dotarłyśmy w sobotę o 10.00 rano. To największy dworzec kolejowy na świecie pod względem liczby peronów, a sam w sobie jest też wielką atrakcją architektoniczną. To także popularne miejsce spotkań. Znajduje się tam mnóstwo punktów gastronomicznych i galeria handlowa. Rano ludzie spieszą się tu do pracy, potykając o turystów robiących zdjęcia, inni czekają na swój odjazd, a nad wszystkimi czuwają policjanci. Wieczorem zaś robi się na prawdę głośno, kiedy rozochocone grupy wysiadają z pociągów i ruszają na imprezy w mieście.

IMG_0904.JPG
Grand Central to nie tylko stacja kolejowa, ale także perła architektoniczna oraz galeria handlowa. 

Times Square, chyba najsłynniejsze skrzyżowanie świata i jedna z ikon Nowego Jorku. To był kolejny punkt naszej wycieczki, jednak po drodze zatrzymałyśmy się jeszcze w Bibliotece Nowojorskiej, kiedy to Kamila przypomniała sobie sceny z serialu „Sex w wielkim mieście”. Osobiście nigdy nie oglądałam, ale to podobno tam „Carrie i Big mieli wziąć ślub”. Budynek zachwyca zarówno od środka jak i na zewnątrz. I jak dużo innych rzeczy w Nowym Jorku, jest podobno jedną z największych bibliotek publicznych na świecie.

DSC_0014.JPG
To w tej bibliotece mieli się pobrać bohaterowie serialu „Sex w wielkim mieście”. 

DSC_0017.JPG
Biblioteka Publiczna Nowego Jorku zachwyca również od wewnątrz.

IMG_2208.JPG
Freski na sufitach w bibliotece tworzą niezwykły klimat.

Do Times Square dotarłyśmy około godziny 11.00, która według mnie jest jeszcze najlepszą porą, by spokojnie cieszyć się tym miejscem. Później zrobi się tak tłoczno, ze ciężko będzie przejść, a co dopiero zrobić zdjęcie, kiedy nikt nie wciska ci się przed obiektyw. Plac ten znajduje się na skrzyżowaniu Broadway’u i alei Siódmej, a rozciąga się od ulicy 42 do 47. Słynie z wielkiej liczby reklam świetlnych i mnóstwa sklepów. My wstąpiłyśmy między innymi do Świata Disney’a i Królestwa M&M’s.

IMG_2215.JPG
Times Square rankiem, kiedy jeszcze jest szansa na zrobienie zdjęcia, a turyści nie wciskają się przed obiektyw.

IMG_2238.JPG
Sklep firmowy cukierków M&M’s i czekoladowa Statua Wolności.

Kiedy zrobiłyśmy już zdjęcia i zjadłyśmy wszystkie czekoladki, jakie dostałyśmy w sklepie Hershey’s, skręciłyśmy w stronę alei Piątej. Mijając Radio City Music Hall, gdzie miały miejsce m.in. ceremonie rozdania nagród Grammy, dotarłyśmy do Katedry św. Patryka. Ogromna, przepiękna świątynia, która według mnie traci nieco przez otaczające ją wieżowce. Zaglądnęłyśmy szybko do środka i przypadkowo wzięłyśmy udział w ceremonii ślubnej. Czas jednak gonił, trzeba było szukać dalszych atrakcji, więc znów znalazłyśmy się na alei Piątej, a już po chwili w sklepie NBA, gdzie mogłyśmy zrobić prezent przyjacielowi Kamili.

DSC_0060.JPG
Radio City Music Hall, gdzie między innymi kręcono odcinki amerykańskiego X-Factora.

IMG_2245.JPG
Katedra św. Patryka, w której znajduje się m.in. kaplica Matki Bożej Częstochowskiej oraz popiersie Jana Pawła II.

DSC_0075.JPG
Ceremonia ślubna, w której przypadkowo miałyśmy okazje wziąć udział.

Teraz będzie mały wyjątek, a mianowicie coś dla fanów Liverpoolu. To dzięki tej drużynie poznałyśmy się z Kamilą, płynie w nas ta sama piłkarska krew. Miałyśmy tak mało czasu na zwiedzanie, ale jednak miłość do „Czerwonych” okazała się silniejsza. Nie mogłyśmy przegapić spotkania naszej drużyny, więc bez zastanowienia udałyśmy się do knajpy Carraghera, byłego obrońcy i legendy Liverpoolu. Restauracja mieści się na przecznicy 39, a w dniu meczu lepiej zrobić rezerwację, bo wypełnia się do ostatniego miejsca. Nadeszła więc pora na krótki oddech, lunch i kibicowanie swojej jedenastce.

IMG_2250.JPG
Zawsze znajdziemy czas, żeby obejrzeć mecz Liverpoolu. Pub Carraghera, byłego obrońcy i legendy „The Reds”.

Liverpool wygrał, a my pełne nowej energii, mogłyśmy ruszyć w dalszą trasę. Kierunek – Central Park. Na Ósmej alei był mniejszy tłok, chociaż i tak ciągle zatrzymywały nas światła. Manhattan to niekończąca się sieć ulic i przecznic. Park zmieniał już powoli barwy na jesienne, gdzieś w tle tańczyli uliczni artyści, a wysoko nad nami świeciło słońce. To było piękne popołudnie.

IMG_2252.JPG
Central Park, czyli niezwykły kontrast przyrody na tle wysokich wieżowców.

DSC_0117.JPG
Fontanna Anioła Wód upamiętnia otwarcie Croton Aqueduct, który doprowadził świeżą wodę dla nowojorczyków.

DSC_0123.JPG
Na tych łódkach podobno wielu zakochanych oświadcza się swojej drugiej połówce.

Przyjemnie było uciec na chwilę od zgiełku miasta i podziwiać kontrast przyrody na tle wysokich budynków. W końcu nadeszła pora, by skorzystać z metro. Do tej pory wyłącznie spacerowałyśmy. W około 20 minut dostałyśmy się na sam dół Manhattanu, gdzie wysiadłyśmy obok Pomnika ofiar ataku na WTC. Na miejscu bliźniaczych wież są teraz dwa ogromne baseny, a na panelach wokół nich wyryto nazwiska tych, którzy zginęli. W okolicy znajduję się też muzeum, upamiętniające katastrofę, nowa wieża One World Trade Center, która jest teraz najwyższym budynkiem w mieście (kolejne dwa w budowie) oraz najdroższa na świecie stacja metra, Oculus, którą zaprojektował hiszpański architekt Santiago Calatrava.

DSC_0153.JPG
Dwa wielkie baseny, w których nieustannie płynie woda, to wymowny pomnik, który powstał na miejscu zawalonych w 2001 roku wież World Trade Center.

DSC_0158.JPG
Amerykańska flaga ku pamięci tych, którzy zginęli w katastrofie wież WTC.

IMG_2276.JPG
One World Trade Center ma 104 piętra i jest obecnie najwyższym budynkiem w Nowym Jorku.

DSC_0171.JPG
Oculus – największa i najdroższa stacja metra na świecie. Jej budowa trwała 12 lat i pochłonęła 4 mld z amerykańskiego budżetu.

Nie wiedząc kiedy, zrobiło się ciemno. To nas jednak nie zniechęcało. Czekał nas jeszcze ostatni spacer i impreza Halloween’owa. Będąc tak blisko nie mogłyśmy ominąć słynnego „Byka z Wall Street„. Legenda głosi, że byk przyniesie sukces finansowy każdemu, kto go dotknie, a zwłaszcza jego najbardziej intymną część ciała. Obie z Kamilą nie mogłyśmy przegapić takiej okazji! Po szybkiej kolacji w Starbucksie dotarłyśmy w końcu na Brooklyn Bridge, z którego rozpościerał się przepiękny widok na dolny Manhattan. Przeszłyśmy cały most, a po drugiej stronie czekali już na nas znajomi i Halloween na Brooklynie.

14956481_10207938628443769_6975076596120813812_nSymbol siły nowojorskiej giełdy. Temu, kto dotknie byka, przynosi on sukces finansowy.

IMG_2301.JPG
Widok nocą na dolny Manhattan z wysokości Brooklyn Bridge.

img_2302
Mario i Luigi, czyli Halloween na Brooklynie.

Tak zakończyła się długa i intensywna sobota. Uciekłyśmy z imprezy nieco wcześniej, żeby zregenerować siły na kolejny dzień zwiedzania. W niedzielę rano znów byłyśmy na Grand Central, gotowe na dalsze atrakcje i przygody. Tym razem od razu wsiadłyśmy w metro, a pierwszym punktem wycieczki była dzielnica Little Italy. Słońce świeciło, energia nas rozpierała i tak w dobrych humorach dotarłyśmy do Chinatown, gdzie zatrzymałyśmy się na lunch. Wietnamskie jedzenie jeszcze nigdy nie było takie smaczne.

DSC_0224.JPG
Budynki w dzielnicy Little Italy i charakterystyczne dla Nowego Jorku schody przeciwpożarowe. 

DSC_0243.JPG
Chinatown w Nowym Jorku, gdzie mieszka najwięcej ludzi o chińskim pochodzeniu poza Azją.

Drugiego dnia w końcu musiałyśmy wyciągnąć dolary z portfela. W pierwszym przypadku skorzystałyśmy jednak z Groupon’a, gdzie za 75-minutowy rejs dla dwóch osób zapłaciłyśmy 29$. Kamila dostała więc szansę zobaczyć Brooklyn Bridge za dnia, a chwilę potem obie podziwiałyśmy przepiękny widok na dolny Manhattan. W trakcie przewodnik wycieczki podał nam kilka ciekawostek na temat Nowego Jorku. Podobno śmieci, które codziennie wywożone są z miasta, mogłyby wypełnić trzy razy Empire State Building. I tak dopłynęliśmy do głównego celu rejsu – Statuy Wolności – kolejnej ikony Stanów Zjednoczonych

DSC_0267.JPG
Brooklyn Bridge, jako jeden z najstarszych mostów wiszących na świecie. Jest znany z wielu filmów Hollywood.

DSC_0288.JPG
Widok na dolny Manhattan. Na zdjęciu m.in. One World Trade Center. 

DSC_0323.JPG
Statua Wolności. Prezent podarowany Ameryce przez Francję.

IMG_2385.JPG
Zdjęcie ze Statuą Wolności, kolejna pamiątka do albumu z naszych podróży.

Dzień wcześniej było dużo chodzenia, więc od razu po zakończonym rejsie, wsiadłyśmy w metro. Dochodziła godzina 15.00, a my chciałyśmy jeszcze dotrzeć na najpiękniejszy punkt widokowy w mieście. Mowa tutaj o Top of the Rock, znajdującym się pośród Rockefeller Center (to kompleks 19 budynków komercyjnych między 48 a 51 ulicą). Za jeden bilet zapłaciłyśmy 33$. Ja miałam już okazję być tam wcześniej (moja rodzina podarowała mi tą wycieczkę jako prezent powitalny, jednak wtedy było ciemno i mglisto, a ja mocno rozczarowana). Cieszyłam się więc, że w końcu zobaczę widok, który reklamuje Nowy Jork na wszelkich broszurach i portalach turystycznych.

Winda wywiozła nas na 67-te piętro, a tam… sztorm! Ale jak to, przecież jeszcze pięć minut temu świeciło słońce! Dosłownie, miałam ochotę się tam rozpłakać. Kamila była jednak dobrej myśli: spokojnie, posiedzimy trochę i poczekamy, na pewno zaraz przejdzie. Na szczęście miała racja, burza ustała, kolejne piętra zostały otworzone, a my mogłyśmy się cieszyć widokiem, którego wspomnienie zostanie z nami na pewno do końca życia.

IMG_2404.JPG
Moment, w którym chciałam się rozpłakać. Sztorm nad Empire State Building.

DSC_0449.JPG
Central Park to największy park na świecie. Jego wykonanie zajęło 20 lat. 

DSC_0437.JPG
Właśnie ten widok występuję często w broszurach turystycznych, reklamujących Nowy Jork.

IMG_2423.JPG
Po krótkiej chwili strachu, kiedy nadciągnął sztorm, na naszych buziach znów szerokie uśmiechy.

Ostatni dzień dobiegał końca, a ja chciałam jeszcze raz wrócić z Kamilą na Times Square. Nocą robi zupełnie inne wrażenie, a wszystko przez liczne reklamy świetlne, które oszukują porę dnia i nocy. Tym razem deszcz nas jednak nie oszczędził. Zaczęło tak mocno padać, że musiałyśmy uciekać pod dach pobliskiego parkingu. W oko wpadł nam irlandzki pub – czyżby jakiś znak? Wstąpiłyśmy więc na herbatę i tam przeczekałyśmy kolejną falę deszczu. Kilkanaście minut później byłyśmy już na słynnym skrzyżowaniu, gdzie zakończyła się nasza wspólna przygoda w Nowym Jorku.

IMG_2443.JPG
Times Square nocą robi zupełnie inne wrażenie. Wszystko przez liczne reklamy świetlne. 

Mam nadzieję, że się podobało, a plan wycieczki przyda się, jeśli kiedykolwiek będziesz musiał zwiedzić szybko Nowy Jork. Prawda jest taka, że miasto możesz odkrywać cały rok i zawsze znajdzie się w nim nowe muzeum, nowy róg ulicy, nowa restauracja, których jeszcze nie widziałeś. My pozostałyśmy większość czasu na Manhattanie, a przecież Nowy Jork to też inne dzielnice. Myślę jednak, że wycisnęłyśmy z danego nam czasu jak najwięcej, a na dodatek dobrze się bawiłyśmy i zebrałyśmy piękne wspomnienia. Teraz pora na nowe przygody w innych miejscach!

* zdjęcia z archiwum mojego i Kamili.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Weekend w Nowym Jorku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s